ZŁOTA BEJA

O NAS

Hodowla „Złota Beja” powstała w roku 1994. Wówczas to 27.XI. przyszło na świat jedenaście pierwszych szczeniąt owczarka flandryjskiego. Matką tej nie małej ilości „klusek” została CH.PL,CH.SK,ZwPL, Zw. Klubu BEJA BAXI, a ojcem CH.Pl..NIQUE FILETTE van Rovika. Wszystkie szczenięta z tego skojarzenia dostały imiona na literę „C”. i tak niespełna rok później pierwszą Mł. CH. PL została CISA, a w ślad za nią poszła CH. PL. CAPRI, CH.Pl.CHASZMA. Staram się, aby psy z przydomkiem „Złota Beja” były pokazywane na wystawach, choć nie zawsze jest to osiągalne. Mimo to szczenięta z hodowli odnoszą wiele sukcesów wystawowych w kraju i zagranicą.

A zaczęło się to tak:

Już od małego pragnęłam mieć psa. I tak mym pierwszym rodowodowym psem był pekińczyk KAN-KAN, w domu „Kanuś”. Z racji wieku nie wiedziałam nic o hodowli itd. W roku 1974 mój kochany przyjaciel wystąpił na pierwszej i ostatniej (w swojej karierze) wystawie otrzymując ocenę Doskonałą II.

KANUS

Lata mijały, a wraz z nimi rosła chęć posiadania psa o nieco większych rozmiarach. Tak, więc razem z mężem w roku 1988 zdecydowaliśmy się na zakup psa rasy Bokser. Wybór padł na suczkę o imieniu Gamma z Maciejowej Góry. Wówczas to już całkowicie pochłonęła mnie pasja wystaw, choć okazało się, że sunia jest tylko bardzo dobrym przedstawicielem tej rasy. Jednak to dzięki niej poznałam smak wystaw jak i również regulamin hodowli psów rasowych. Mimo, iż żyła tylko 4 lata dała nam wiele radości, a mnie dużo nauczyła.

Cóż znaczy dom bez psa? Nic!

Mając jeszcze Gammę zaciekawił mnie artykuł w czasopiśmie „Mój pies” po tytułem „BOUVIER nie BOUVIER”. Po przeczytaniu go już wiedziałam, że następnym mym psem będzie właśnie ta rasa. I tak niespełna trzy miesiące po śmierci bokserki zaczęło się poszukiwanie szczeniaka rasy BOUVIER DES FLANDRES. A było to nie łatwe, bo wówczas można było policzyć hodowle na palcach jednej ręki. Dzięki w/w artykułowi znajdowaliśmy właścicieli Bouvierów, a tym samym mogliśmy wraz z mężem zobaczyć je nie tylko na zdjęciach.

W trakcie tych wizyt zafascynowały nas całkowicie. Takim to sposobem dotarliśmy do państwa D. R. Olszańskich w Jeleniej Górze, którzy mieli do sprzedania 3-y miesięczną Beję. Nie mając zielonego pojęcia o wzorcu rasy czy strzyżeniu decyzja była natychmiastowa: KUPUJEMY! I tak zostałam właścicielką małej czarnej „lekarskiej piłki”.

Miesiące mijały, a z nimi rosła Beja. Zaczęły się pierwsze nasze wystawy. Okazało się że jest ona znakomita anatomicznie, co dało odzwierciedlenie w sukcesach wystawowych jak i jej dzieciach.

Wszystkie nasze bouviki dają nam dużo miłości i radości. Nie wyobrażam sobie teraz innej rasy. Hodowla bouvierów stała się moją życiową pasją.

Teraz po 15 – stu latach mieszkania i zajmowania się tą rasą mogę powiedzieć krótko

TO NAJPIĘKNIEJSZA I NAJKOCHAŃSZA RASA NA ŚWIECIE

Dziękuję Ci BEJCIU, ŻE BYŁAŚ

Zawsze będziesz w naszej pamięci.